czwartek, 26 września 2013

Bo czasami jest inaczej niż by się chciało...

...ale to wcale nie musi oznaczać, że jest gorzej. 
Miałam dziś być w górach, i spać gdzieś w schronisku bliżej chmur. 
Mój organizm wybrał inaczej i od początku tygodnia (a w zasadzie już wcześniej) wyraźnie mnie ostrzegał, że gorzej się czuje, że potrzebuje mojej uwagi i zwolnienia nieco tempa. 
Trochę, przyznam się, zignorowałam jego sygnały i wymyślałam sobie mnóstwo różnych, aktywnych, potrzebnych zajęć. 
Kreatywnie szyłam, gotowałam, planowałam, czasami zjadłam coś z listy zakazanych produktów i zagłuszałam symptomy osłabienia.
Co w poniedziałek skończyło się to kapitulacją, we wtorek kontynuacją kapitulacji a od środy nieśmiałą reanimacją, po wygrzaniu i przystopowaniu aktywności - z przymusu.
Ech, 
za to dziś dzień z nieco swobodniejszym umysłem ale nadal w łóżku, na łóżku a dodatkowo w kuchni. Nie da się tak 24h pod kołdrą wysiedzieć, a poza tym czuję, że to wcale zdrowiu nie sprzyja. Powietrze i ruch w umiarkowanych dawkach pomagają ozdrowieć!
Zatem dzisiejszy dzień spędziłam inaczej niż od to sobie od kilku tygodni planowałam. Zaskakująco inaczej:)
Przeprowadziłam szereg inspirujących wirtualnie i telefonicznie rozmów z absolutnie realnymi ludźmi! 
Uświadomiły mi one, że marzenia, których realizację założyłam sobie na najbliższe 5 lat, mogą spełniać się już JUŻ już! Cudne odkrycie:) I tyle jeszcze do odkrycia. 

Ponadto upiekłam pachnący, chrupiący chleb ze śliwką i nasionami. 
A także popełniłam słodką zbrodnie piekąc czekoladową tartę z masą czekoladowo-borówkową! 
Ale słowo daję, zjadłam jej tylko maleńki kawałek, tak dla osłodzenia tęsknoty za górskimi klimatami. Więcej dziś przekroczeń kulinarnych popełniać nie będę. 

Myśl na dziś: Nie ma co przywiązywać się do swoich planów i wizji - życie ale też my sami, możemy siebie bardzo zaskoczyć! Inaczej - też może oznaczać dla nas coś dobrego. 
Ponadto w te jesienne dni - słuchajmy swojego organizmu, nie nadwyrężajmy go, dajmy dłużej pospać, odpocząć, nawet kosztem skromniejszego obiadu, niedokładnie wysprzątanej kuchni czy pokoju. Taka już kolej rzeczy, że po okresie rozkwitu wiosny i letniego szaleństwa, przychodzi czas odpoczynku, spowolnienia. To też jest potrzebne. 

Niepoprawna Doris, 
do miłego!

PS jakby ktoś szukał Słońca na niebie, niech zajrzy do swojego Serca! Z pewnością tam się schowało:) :):)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz